::Wróć do rzeczywistości::


1 listopada 2010 roku



Odwiedziłam Aniołki w czwartek i jak zwykle było spokojnie i nastrojowo. Po krótkim czasie przyszli też rodzice Andrzeja i Łukasza uporządkować groby, więc szybko się pożegnałam, nie chcąc im przeszkadzać. To, co zastałam w poniedziałkowy wieczór przeszło moje najśmielsze wyobrażenia: miejsce spoczynku Aniołków wprost tonęło w morzu światełek, figurek i kwiatów. Takiej masy dowodów pamięci nie widziałam tam od 6 lat. Najwidoczniej film przypomniał niektórym o tym, jacy wspaniali młodzi ludzie odeszli. Wciąż słychać było wokół pytania zadawane szeptem: "Widziałaś/-eś film?"... Widziałam wycierane wierzchem dłoni nieposłusznie zwilgotniałe oczy, słyszałam pociąganie nosem i ledwie zdławiony płacz. Niektórych wiele kosztowała ta podróż w przeszłość do 23 stycznia 2003 roku. Zdaję sobie sprawę z tego, że dla mnóstwa ludzi było to tylko chwilowe wzruszenie. Wiem też, że wciąż jest grono osób, które kiedyś tworzyły części życia Aniołków i którym film nie był potrzebny do przypomnienia, bo pamiętają stale. Jednak cieszę się, że więcej ludzi się dowiedziało, wzruszyło, przemyślało. Lecz nie chodzi mi tutaj o ilość ludzi, ale o jakość ich refleksji. Żeby chcieć i umieć przekuć te wspomnienia w coś pozytywnego i wartościowego. Może w dobry plan na życie, nowy pomysł na siebie, odrzucenie biernej postawy, wzięcie spraw we własne ręce. Może życie Aniołków da nam wiarę w to, że wszystko ma sens i nie jest przypadkowe oraz nadzieję na lepsze jutro. Może Aniolki nauczą nas odwagi i podejmowania ryzyka, by życ pełniej i piękniej. Oby...

rastina

P.S. Dziękuję Olci, że podzieliła się ze mną swymi wspomnieniami i dzięki niej lepiej poznałam Artura. :)

rysy2003 2010-11-02 21:07:41 skomentuj (7)